Mój sklep
LOADER
Menu
Produkty

Ty też możesz być
superbohaterem!

Tolerancja to dziś hasło znane, modne i chwytliwe. Czy na pewno jednak wykorzystuje swój właściwy ładunek semantyczny w codzienności?

Po co nam tolerancja?

Gdyby tak ocenę ludzką (która przychodzi nam bardzo łatwo w stosunku do innych, a równocześnie potrafi dotknąć, gdy jest skierowana w nas samych) zamienić na zaciekawienie się drugą osobą, tolerancja mogłaby spać spokojnie.

Przyzwolenie na zaistnienie innego i pozostawienie tego bez oceny- w myśl stwierdzenia: inne jest inne- ani lepsze, ani gorsze, okazuje się być uwalniającym. To właśnie tolerancja. Nie musi iść ona w parze z akceptacją (bo mogę z szacunkiem znosić istnienie czegoś, co nie jest spójne z moimi wartościami, przekonaniami czy kanonem piękna), a poszerza nasz ogląd rzeczywistości i zaprasza do rozwoju. Ten z kolei jest możliwy jedynie na kanwie zaspokojonych potrzeb.

Jakość naszego życia jest nieodzownie związana z ciągłym zaspakajaniem potrzeb – od pierwotnych, fizjologicznych (snu, jedzenia) po kolejne: bezpieczeństwa, przynależności i miłości, uznania i szacunku, poznawcze, estetyczne, aż w końcu samorealizacji.

Tolerancja, definiująca częściowo potrzebę bezpieczeństwa oraz uznania i szacunku, jest zatem gwarantem naszego rozwoju.

Dodatkowo zaciekawianie się zamiast wystawianie komuś lub czemuś oceny, daje każdemu z nas unikatową szansę, by spojrzeć na odmienność jak na aspekt wnoszący coś nowego, budujący, dający alternatywę, otwierający nas i uelastyczniający nasze granice poznawcze oraz ludzkie. Tolerancja zaprasza do potraktowania różnic i odmienności jako zasobu do czerpania, a nie ograniczenia. Dzięki takiej perspektywie, koegzystowanie ludzi, mimo różnic, może być realne i znośne.

Gdzie zaczyna się tolerancja?

Wielkie konflikty systemowe z tolerancją w tle, to wyeskalowana kumulacja i zderzenie niezaspokojonych potrzeb najmniejszego ogniwa- jednostki ludzkiej.

Tymczasem tolerancja do innych zaczyna się w nas samych- w tolerancji do samego siebie, w przyzwoleniu sobie na bycie innym.

Trudno o postawę tolerancyjną, skierowaną na zewnątrz, kiedy nie posiadamy takiej wobec siebie samego- wobec małego dziecka uśpionego w każdym z nas. Dzikim wyzwaniem jest pozwolić temu dziecku do bycia innym, jeśli kiedyś w dzieciństwie, ktoś nam na to nie pozwolił. Kiedy żadne znaczące środowisko (dom, szkoła, grupa rówieśnicza, autorytet) nie dało nam przyzwolenia na realizację, wyrażanie siebie mimo odmienności, nie powiedziało: Jesteś w porządku, taki jaki jesteś. 

Funkcjonujemy zatem często tak, aby bilans ocen ludzkich nas nie dotykał, zaspakajając cudze oczekiwania (rodziców, partnera, swoich dzieci), łapiąc w odwecie w te same schematy i mechanizmy oddziaływań innych ludzi.

Zobaczenie tego, zreflektowanie i przytulenie własnego wewnętrznego dziecka może okazać się trampoliną zmiany w tym obszarze.

Jak budować postawę tolerancji u dzieci?

Największy wpływ na innych, zwłaszcza dzieci- mamy przez własne działania, przez własny przykład. Jeżeli Twoje dziecko ma zablokowaną postawę tolerancji, sprawdź skąd czerpie wzorce. Sprawdź kogo naśladuje, zaczynając od siebie. Przyjrzyj się swojej postawie- nie deklaracjom i wygłaszanym monologom w sprawie, a rzeczywistym, codziennym działaniom. Przyjrzyj się swoim przekonaniom.

Jeśli mimo autentycznej i żywej postawy tolerancji u rodziców, dziecko z innych względów prezentuje odmiennie, to jest to moment sprawdzianu naszej tolerancji wobec nietolerancji dziecięcej.

Pomieszczanie w sobie braku dziecięcej gotowości na odmienność, inność otaczającego świata, to kontenerowanie dziecięcego lęku. Dawanie zrozumienia dziecięcej obawie przed nieznanym i oswajanie myśli: możesz się bać i działać- możesz zaufać. To postawa komunikująca: Rozumiem, że się boisz. Zobacz, ja już się nie boję- Ty też tak możesz- ale rozumiem, że teraz jeszcze czujesz inaczej.

Towarzyszenie i przyjmowanie dziecięcych obaw, trudności, bez dawania rad i zbędnych komentarzy, może dać ulgę i sprzyja samoistnej zmianie.

Sprawdź jaki ładunek tolerancji serwujesz dziecku w codziennych, prostych scenach:

-Załóż sukienkę- popatrz wszystkie dziewczynki przed blokiem mają sukienki!

Alternatywa: Widzę, że nie lubisz chodzić w sukienkach. Co chciałabyś założyć?

-O nie! Nie kupujemy różowych rzeczy. Ten kolor jest okropny- wybierz inną bluzkę.

Alternatywa: Podoba Ci się różowa bluzka! To ciekawe, mamy zupełnie inny gust.

– Nie chcesz grać w piłkę? No jak to! Każdy chłopak musi grać w piłkę!

Alternatywa: Coś mi się wydaje, że zaprzyjaźniłeś się bardziej z kredkami niż piłką nożną. To ciekawe- opowiesz mi o tym?

-No pocałuj babcię. Z babcią trzeba się przywitać!

Alternatywa: Jak się chcesz przywitać z babcią: żółwik, przytulas, buziak, czy po prostu „cześć”?

-Ciocia robi najlepszą pomidorową w rodzinie. Nie wymyślaj! Jedz- jest pyszna.

Alternatywa: Masz inny smak! Chyba nie lubisz pomidorów? Wiesz, że ja je uwielbiam? Nie przepadam natomiast za ogórkami, które Ty tak lubisz.

-Nie baw się z Tośką. Wyrywa Ci zabawki, nie dzieli się swoimi, ciągle coś jej nie pasuje!

Alternatywa: Widzę, że Tosia chce się dzisiaj bawić swoimi zabawkami. Ty też tak masz czasami?

Tolerancja, to przyzwolenie na bycie odmiennym: sobie, swojemu dziecku i swoim bliskim, znajomym i obcym ludziom. Mogę być sobą, mimo że myślę, czuję inaczej, mam inne zdanie, inne potrzeby, inaczej się wyrażam, inaczej wyglądam, inaczej spędzam czas, chcę czegoś innego od życia, mam inny pomysł na siebie niż Ty.

Możemy się różnić, mieć inne opinie czy upodobania i to jest w porządku. Podobni jesteśmy do siebie w tym, że mamy inaczej. Wzajemne czerpanie z tej odmienności może być wznoszące i ubogacające nasze życie.

Czy dajesz swojemu dziecku przyzwolenie na bycie innym?

Czy dajesz innym przyzwolenie na odmienność?

Czy dajesz sobie taką możliwość?

Powrót do kolekcji


Może zainteresuje Cię również: